Reklama
Strona głowna Gwiazdy Aleksandra Domańska wybrała się do Lidla po alkohol!

Aleksandra Domańska wybrała się do Lidla po alkohol!

od Marcin Karwoski
Reklama




Aleksandra Domańska na swoim instagramie opisała bardzo ciekawa historię. Celebrytka wybrała się do Lidla w celu zakupienia alkoholu. Jak się okazuje gwiazda napotkała na problemy przez które kasjerka jej nie chciała go sprzedać.

Aleksandra Domańska na swoim instagramie pochwaliła się bardzo zabawna historią.

Wczoraj Pan Kasjer w Lidlu poprosił mnie o dokument ze zdjęciem. Moja pierwsza myśl: co jest grane? Teraz, żeby robić zakupy trzeba się legitymować?! Moja druga myśl: Kurczę, nie mam przy sobie żadnych dokumentów poza kartą miejską. Spojrzałam na swoje zakupy i uświadomiłam sobie, że wśród nich znajduje się buteleczka pysznego trunku, idealnego na jesienne wieczory… Patrzę na tego Pana, minę mam pewnie jak ze zdjęcia z fotobudki ze ślubu Zborowskiej i NIE KUMAM, O CO CHODZI! – zaczęła opisywać swoją przygodę.

Gwiazda wybrała się tam w celu kupienia alkoholu. Jednak przez brak dokumentów pani nie chciała jej sprzedać.

Nagle doznaje olśnienia i pytam Pana: czy Pan myśli, że ja mogę być niepełnoletnia? Proszę Pana, ja mam 30 lat. Tak naprawdę powiedziałam, że mam 35 lat. Nie wiem, czemu skłamałam – dodała gwiazda.

Pan był nieugięty i powiedział, że nie sprzeda, póki nie zobaczy dowodu. Poratował mnie Pan Brodacz, stojący za mną w kolejce, przygarniając moją jesienną buteleczkę do swojej kupki zakupowej. Zaczął wyciągać już dokument tożsamości, ale Pan kasjer powiedział: Pan nie musi. W myślach sobie dodałam: bo Pan ma brodę? Bardzo mnie ta sytuacja rozbawiła i wprawiła w świetny nastrój. Nie tylko dlatego, że Pan Kasjer uświadomił mi, że mogę JEDNOCZEŚNIE grać córkę (lat 15), matkę (lat 30) oraz (przy odpowiedniej charakteryzacji) babcię! Ale również dlatego, że gest Pana Brodacza był bardzo miły. Miriam mówi, że jest to typowa historia 30-letniej dziewczyny – dodała na koniec.

 

View this post on Instagram

Wczoraj Pan Kasjer w Lidlu poprosił mnie o dokument ze zdjęciem. Moja pierwsza myśl: co jest grane? Teraz, żeby robić zakupy trzeba się legitymować?!🤨 Moja druga myśl: Kurczę nie mam przy sobie żadnych dokumentów poza kartą miejską. Spojrzałam na swoje zakupy i uświadomiłam sobie, że wśród nich znajduje się buteleczka pysznego trunku, idealnego na jesienne wieczory… Patrzę na tego Pana, minę mam pewnie jak ze zdjęcia z fotobudki ze ślubu Zborowskiej i NIE KUMAM O CO CHODZI! Nagle doznaje olśnienia i pytam Pana: czy Pan myśli, że ja mogę być niepełnoletnia? Proszę Pana ja mam 30 lat. Tak naprawdę powiedziałam, że mam 35 lat. Nie wiem czemu skłamałam. Zdarza mi się kłamać zupełnie bez sensu np. jak pytam o cenę i okazuję się ona bardzo wysoka, to zamiast powiedzieć „dziękuje” mówię „o dobrze, to pomyślę i może wrócę”, chociaż dobrze wiem, ŻE NIGDY NOGA MA TU NIE POSTANIE w celu nabycia tej rzeczy, gdyż mnie na nią nie stać. Pan był nieugięty i powiedział, że nie sprzeda, póki nie zobaczy dowodu. Poratował mnie Pan Brodacz, stojący za mną w kolejce, przygarniając moją jesienną buteleczkę do swojej kupki zakupowej. Zaczął wyciągać już dokument tożsamości, ale Pan kasjer powiedział: Pan nie musi. W myślach sobie dodałam: bo Pan ma brodę.🙊🐒 Bardzo mnie ta sytuacja rozbawiła i wprawiła w świetny nastrój. Nie tylko dlatego, że Pan Kasjer uświadomił mi, że mogę JEDNOCZEŚNIE grać córkę (lat 15) matkę (lat 30) oraz (przy odpowiedniej charakteryzacji) babcię! Ale również dlatego, że gest Pana Brodacza był bardzo miły. Miriam mówi, że jest to typowa historia 30-letniej dziewczyny. PS Przecinki mnie wykańczają. PPS Cała interpunkcja w sumie. PPPS Lubię używać Caps Lock’a.

A post shared by Aleksandra Domańska (@aleksandra.domanska) on

 

Reklama
0 komentarz
0

Zobacz również

Zostaw komentarz